Zaburzenia odżywiania w dobie mediów społecznościowych

Zaburzenia odżywiania w dobie mediów społecznościowych

5 czerwca, 2025
Czas czytania:
23 MIN
Udostępnij:

Dla młodych osób te dwie rzeczywistości, które boomerzy dzielą na „online” i „offline”, tworzą jeden organizm. Tam prowadzą one swoje życie, mają znajomych, stamtąd czerpią wiedzę, inspiracje, realizują swoje pasje i zainteresowania. Tam szukają akceptacji i zrozumienia. Social media wychowują nasze dzieci, to właśnie one stają się nowym rodzicem, przyjacielem, nauczycielem i terapeutą w jednym. Co może pójść nie tak, gdy nauczycielem życia jest influencerka budząca się w pełnym „makeup no makeup”, rozpoczynająca swój poranek od dwóch migdałów na śniadanie, afirmacji i godzinnej jogi z delfinami?

Jedzenie – paliwo dla ciała, emocje dla duszy

Jedzenie jest czymś więcej niż tylko sposobem na zaspokojenie głodu – to nierozerwalna część codzienności, wpływająca na różne aspekty naszego życia. Z biologicznego punktu widzenia dostarcza organizmowi energii i składników odżywczych, dzięki którym może funkcjonować i utrzymywać ciepło. Prócz tego, że ma nas utrzymać przy życiu, jedzenie ma również ogromne znaczenie w sferze emocjonalnej i społecznej.

Wspólne posiłki są spoiwem relacji, dają poczucie bliskości, bezpieczeństwa. Niektóre smaki mogą przywoływać wspomnienia i wzbudzać ciepłe uczucia, nie bez powodu barszcz z uszkami czy zupa grzybowa od razu przywołują wspomnienia świąt. Kiedy wyjeżdżamy z własnego kraju i poznajemy kulturę inną niż ta, w której przyszło nam się urodzić, właśnie jedzenie jest jednym z najlepszych sposobów, by zrozumieć i poczuć, że jest się bliżej danego miejsca.

Dla wielu osób jedzenie staje się także sposobem na radzenie sobie ze stresem – pomaga się wyciszyć, „zajeść pewne emocje”. Przecież przyjemniej jest przechodzić przez trudny okres w życiu, mając przy sobie kubełek lodów. Jedzenie jest niezbędne do tego by utrzymać się przy życiu, ale od czasu do czasu pomaga na chwilę zapomnieć, jak trudno się żyje [1].

Reklama
Test reklamy

Zaburzenia odżywiania – gdy jedzenie przestaje być jedzeniem

Zaburzenia odżywiania jest trzecią najczęściej występującą przewlekłą chorobą wśród nastolatków. Wyżej plasują się jedynie otyłość i astma. Dotykają one sfery zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Osoby zmagające się z tym zaburzeniem mają fałszywy obraz swojego ciała, a ich skrajne podejście do jedzenia z biegiem czasu przeradza się w poważne problemy zdrowotne. Zaburzenia odżywiania bardzo często znajdują swój początek w niskiej samoocenie, presji społecznej, problemach w relacjach, trudnościach emocjonalnych, wyśrubowanymi oczekiwaniami ze strony innych ludzi. To nie tylko trudna relacja z jedzeniem, ale przede wszystkim wewnętrzne zmagania z własnymi emocjami i lękami [2]. Najbardziej znane choroby z tej grupy do anoreksja i bulimia.

Anoreksja charakteryzuje się niezwykle silnym lękiem przed przybraniem na wadze. Celem cierpiącej na nią osoby jest osiągnięcie jak najszczuplejszej sylwetki, wąskiej talii, kościstych ramion i thigh gap (przerwy między udami). Robi ona więc wszystko, czasem drastycznymi sposobami (takimi jak osławione połykanie wacików nasączonych wodą), żeby schudnąć, jeść jak najmniej – ale na tyle, żeby jakoś funkcjonować. A omdlenia przecież mogą się zdarzyć każdemu – szczególnie jeśli codziennie toczy heroiczne walki z samym sobą. Ostatecznie nieleczona anoreksja przynosi efekty – wymarzona waga osiągnięta. Przecież nikt nie powiedział, że piękne ciało musi być zdrowe czy żywe.

Bulimia ma to do siebie, że osoby chorujące na nią pozornie jedzą „normalnie”, czasem może zastosują jakąś dietę, ale nie jest to permanentne głodzenie się. Przychodzi jednak taki krytyczny moment, że zdarza im się w jeden wieczór pochłonąć zawartość lodówki 6 osobowej rodziny. Przyczyną jest najczęściej zajadanie stresu, odczuwanie braków w sferze emocjonalnej czy niezaspokojone potrzeby, ale czasami zwyczajne zmęczenie i napięcie po dniu pracy. Na końcu zawsze przychodzą wyrzuty sumienia i podejmowane są starania, żeby „pozbyć” się spożytych kalorii, poprzez zażycie środków przeczyszczających lub prowokowanie wymiotów [3].

Osoby z zaburzeniem kompulsywnego objadania się jedzą w sposób chaotyczny, niekontrolowany, często szybko, niekiedy bez odczuwania głodu lub przyjemności z jedzenia. To zaburzenie jest bardzo podobne do bulimii, jednakże epizodom objadania się nie towarzyszą działania kompensacyjne takie jak np prowokowanie wymiotów. Nieleczone prowadzi do rozwinięcia się otyłości i wszystkich chorób, które się z tym stanem wiążą [4].

Reklama
Test reklamy

Ostatnim zaburzeniem jest ortoreksja. W porównaniu z poprzednimi przypadłościami, to zaburzenie jest “nowością” – jeszcze nie zostało wprowadzone do oficjalnej klasyfikacji chorób. Problemem w jego przypadku jest nie ilość spożywanego jedzenia, ale przede wszystkim jego jakość. Osoby chorujące na ortoreksję maniakalnie wręcz sprawdzają składy, czytają etykiety, układają jadłospisy, przeliczają ilości białka, węglowodanów i tłuszczów. Dużą część swoich myśli i dnia poświęcają odpowiedniemu zorganizowaniu posiłków. Eliminują też różne rodzaje jedzenia, produkty, które w danym momencie uważają za szkodliwe, na przykład zawierające gluten, laktozę [5].

Zaburzenia odżywiania – problem nie jest na talerzu

Na zaburzenia odżywiania najbardziej narażone są dziewczęta w wieku od 14 do 18 lat, przy czym obserwuje się tendencję do obniżania dolnej granicy wieku. Obecnie przed dziećmi dużo szybciej otwiera się okno na świat. Mówiąc prościej – coraz wcześniej zaczynają one swoją przygodę z internetem. Raport przeprowadzony przez Urząd Komunikacji Elektroniczne w 2022 roku wskazuje, że prawie 40% dzieci w wieku 7-8 lat regularnie korzysta z internetu. A co czwarte zaczyna jeszcze wcześniej, bo nawet w wieku 5-6 lat [6].

Silny wpływ na rozwój zaburzeń odżywiania mają czynniki biologiczne, w tym predyspozycje genetyczne. Ważną rolę odgrywają też wrodzone uszkodzenia tych obszarów mózgu, które regulują poczucie sytości. Powodują one bowiem problemy z interpretacją sygnałów płynących z układu pokarmowego. Obecność chorób psychicznych, szczególnie depresji (zwłaszcza u osób z bulimią), też ma spory wpływ na rozwój tych zaburzeń.

Niezwykle wrażliwy etap życia to dorastanie, kiedy człowiek próbuje zbudować zbudować swoje własne ja. Jeszcze nie wie do końca, kim jest, kim chce być… ale na pewno wie, kim nie chce się stać. Gdy dochodzi do tego głos ambicji i perfekcjonizm – problem gotowy, mamy idealne podłoże,na którym mogą wykiełkować ziarna zaburzeń odżywiania.. Zaczyna się od „chcę być szczupła, ładna, zdrowa”, „zrzucę 5 kilo i będzie ok”, „nie chce już ksywy Gruby”, a kończy się na obsesyjnym liczeniu kalorii, codziennym ważeniu się i unikaniu spotkań na niedzielnym obiedzie u dziadków. Szalenie istotne w tym okresie życia są akceptacja siebie i świadomość własnej wartości.

Reklama
Test reklamy

Kolejnym czynnikiem predysponującym do zachorowania na zaburzenia odżywiania jest atmosfera panująca w domu. Jeśli dom rodzinny przypomina bardziej poligon wojskowy, aniżeli bezpieczne i komfortowe miejsce – dyscyplina, obowiązki, nakazy, zakazy dominują nad akceptacją i empatią – młoda osoba może czuć, że jedyny aspekt, o którym może jakkolwiek decydować, to sprawa jedzenia. Z drugiej znowu strony dziecko pozbawione opieki, ignorowane nie ma poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Z tego powodu mogą pojawiać się emocje, które z kolei są kompensowane jedzeniem, czyli „zajadane”. Następnym determinantem może być molestowanie seksualne czy przeżycie innych traumatycznych zdarzeń. W takim przypadku zaburzenia odżywiania mogą stać się sposobem na odzyskanie kontroli nad tym, co dzieje się z własnym ciałem.

Ostatnim czynnikiem jest kultura, w które żyjemy. Media społecznościowe są przepełnione celebryckim pięknem, szczęściem, zdrowiem i bogactwem. Młody człowiek, który od samego początku jest zanurzony w świecie mediów, filmów, internetu, traktuje przedstawiane mu obrazy jako normę. Bombardowany wizerunkiem influencerów ma kodowane w głowie, że szczupłość to nie tylko kwestia wyglądu, ale warunek, wręcz podstawa tego, by być wartościową i spełnioną osobą [7].

Polub mnie, bo ja siebie nie lubię

Rola mediów społecznościowych w życiu ludzi stale rośnie. W 2020 roku social media docierały już do 49% światowej populacji. Facebook, YouTube, Snapchat, Instagram i TikTok stworzyły zupełnie nowy świat dla dzisiejszej młodzieży. Badanie z 2021 roku, przeprowadzone przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę wykazało, że 98% z grupy badanych polskich nastolatków korzysta z portali społecznościowych i niemal wszyscy (96%) odwiedzają te platformy co najmniej raz dziennie. To zjawisko dotyczy zarówno chłopców, jak i dziewcząt, bez względu na wiek – tak samo młodszych nastolatków (13-15 lat), jak i starszych (16-17 lat) [8].

Z kolei wspomniany już raport UKE wskazuje, że 60,0% badanych dzieci używa komunikatorów internetowych, 58,5% ogląda filmiki online i prawie tyle samo korzysta z serwisów społecznościowych. Ponad 1/3 dzieci publikowała własne treści na portalach społecznościowych, czego świadomość miało jedynie 27,6% rodziców. Warto podkreślić, że badani mieli średnio 10 lat [6].

Reklama
Test reklamy

Korzystając z powszechnie dostępnych filtrów oraz narzędzi do edycji i retuszu zdjęć, ludzie mogą kształtować swoją tożsamość i kontrolować, jak są odbierani i postrzegani przez innych użytkowników mediów społecznościowych [8]. Bo w dobie mediów społecznościowych nie wypada być sobą – to znaczy można być, ale tą „lepszą” wersją siebie. Koniecznie z filtrem, z odpowiednim światłem, pod dobrym kątem i z właściwym anturażem. Social media już nie tylko mówią nam jak mamy wyglądać, ale kreują coraz dziwniejsze i coraz trudniej osiągalne standardy piękna. Wielu ludzi, podążając za tłumem, robi wiele, żeby choć trochę przybliżyć się do ideału, czasem nawet kosztem własnego zdrowia lub życia.

Internet to ucywilizowana dzicz. Każdy, kto ma klawiaturę, odrobinę jadu w sobie i zero zahamowań, staje się ekspertem w zasadzie od wszystkiego, także w dziedzinie wyglądu i wizerunku. Wystarczy jeden kąśliwy komentarz, ale taki który celnie trafia w czuły punkt i już samoocena ocenianej osoby leci na łeb na szyję. A to jest już prostą drogą do zaburzeń odżywiania, które od wielu lat są poważnym problemem zdrowotnym na całym świecie. Choć coraz więcej mówi się o skutkach, ciągle pozostają niezwykle trudne do wyleczenia [9].

#Autodestrukcja – Klikaj, polub, szeruj, znikaj

Wystarczy raz wpisać w wyszukiwarkę „jak szybko schudnąć na wakacje” i pozamiatane. Algorytm już wie, że chcemy się „naprawić”. Z każdej strony zaczyna się ostrzał „trikami”, metodami na „-10 kg w tydzień” i kursami genialnego dietetyka, którego „NIENAWIDZI CAŁA BRANŻA”. I co dalej? Młody człowiek bez mechanizmów obronnych chłonie to jak gąbka, bo nie miał kiedy w swoim kilkunastoletnim życiu nauczyć się, że to iluzja.

Mimo powagi sytuacji wiele osób ukrywa swoje trudności przed bliskimi, nie szuka u nich pomocy. W poszukiwaniu jakiegokolwiek wsparcia i zrozumienia trafiają w to samo miejsce, które najpierw je złamało, a teraz wyciąga ręce by przytulić, przygarnąć i pocieszyć. Trafiają do społeczności, które jeszcze mocniej pogłębiają problem, normalizując zaburzenia odżywiania jako styl życia. W internecie nie brakuje ludzi, którzy wesprą „motywującymi” zdjęciami wychudzonych sylwetek, uraczą poradami, jak skutecznie ukrywać głodzenie się przed bliskimi i sprzedadzą parę tipów na efektywne i szybsze pozbycie się spożytych kalorii. To niebezpieczna przestrzeń, która zamiast polepszyć sytuacje – otwiera bramy do pojawienia się prawdziwych problemów.

Reklama
Test reklamy

Twitter (obecnie X), z którego korzysta 33% nastolatków, jest jedną z nielicznych platform, które nie ograniczają takich treści. Badanie analizujące 45 profili i ich obserwujących wykazało, że 36,4% tweetów tych kont dotyczyło zaburzeń odżywiania, a 73,3% skupiało się na konkretnym zaburzeniu. Ponad 42% profili wspominało o zachowaniach kompensacyjnych, takich jak przeczyszczanie, a aż 44,5% obserwujących miało w swoich profilach odniesienia do zaburzeń. Okazało się również, że im więcej treści publikował dany profil, tym więcej gromadził podobnie myślących obserwujących [10]. Kristina Lerman z Instytutu Nauk Informacyjnych Uniwersytetu Południowej Kalifornii wraz ze swoim zespołem badawczym przeanalizowali miliony postów i odkryli, że hashtagi takie jak #edtwt czy #proana (stosowane w toksycznych społecznościach promujących zaburzenia odżywiania na różnych portalach takich jak Twitter, Instagram, TikTok) są powszechnie używane w treściach dotyczących odchudzania. Innymi słowy – szkodliwe treści są dostępne na wyciągnięcie ręki, zwłaszcza dla młodych ludzi [11].

W mediach społecznościowych funkcjonują hasztagi takie jak #fitspiration, który łączy słowa „fitness” (kondycja fizyczna) i „inspiration” (inspiracja), oraz #thinspiration, który jest połączeniem słów „thin” (szczupły) i „inspiration”. #fitspiration ma w założeniu promować aktywność fizyczną, jest używany do oznaczania treści inspirowanych zdrowym trybem życia, dbaniem o kondycję fizyczną i zdrowie. Z kolei hashtag #thinspiration zachęca do dążenia do szczupłości, bycia wiotkim, eterycznym. W teorii.

Badania analizowały związek trendu „fitspiration” z niezadowoleniem z własnego ciała oraz zaburzeniami odżywiania. Wyniki pokazały, że 50% badanych osób zgadzało się, że treści oznaczone hashtagiem #fitsapiration mogą przyczyniać się do wzrostu niezadowolenia z wyglądu własnego ciała, 25% badanych częściowo się z tym zgodziło, a 25% stwierdziło, że to nie ma wpływu na samopoczucie. Niektóre osoby czerpały z #fitspiration inspirację do wdrażania zdrowego odżywiania i ćwiczeń. Jednak inni odczuwali ogromną presję, aby przestrzegać rygorystycznych diet i nadmiernie ćwiczyć, co prowadziło do napadów objadania się i zaburzeń odżywiania. Badanie osób obserwujących „fitspiracje” na Instagramie wykazało, że 17,7% z nich było narażonych na rozwój zaburzeń odżywiania, 17,4% doświadczyło wysokiego poziomu stresu, a 10,3% było uzależnionych od ćwiczeń fizycznych. [12]

Analiza wpływu trendu #thinspiration na postrzeganie ciała i zaburzenia odżywiania wykazała, że hashtag ten gloryfikuje wychudzenie. Zamiast traktować głodzenie się jako alarmujący objaw choroby psychicznej, prezentuje je jako styl życia godny podziwu, wychudzone sylwetki jako ideał, do którego warto dążyć, a omdlenia z niedożywienia jako powód do dumy. Użytkownicy znajdują dzięki niemu porady, jak oszukać głód, ukryć problemy przed bliskimi i jak doprowadzić do ruiny swój organizm. A to wszystko w pastelowym otoczeniu motywujących zdjęć.

Wpisanie #thinspiration czy #thinspo w mediach społecznościowych prowadzi do innych powiązanych tagów. Jednym z bardziej niepokojących jest #bonespiration (fuzja słów kości+inspiracja), który promuje ekstremalną szczupłość, poprzez udostępnianie zdjęć niesamowicie szczupłych ciał, ze szczególnym skupieniem na wystających kościach, jako coś pięknego. Wystarczy wpisać odpowiednią frazę na Instagramie, żeby zobaczyć ponad 130 000 postów, a nowe treści pojawiają się tam każdego dnia [13].

W przeprowadzonym badaniu 96% uczestników śledziło thinspiracje w mediach społecznościowych, 86% spełniało kryteria zaburzenia odżywiania, 71% zgłaszało objawy depresji, a 65% odczuwało lęk. Tylko 3% z 499 osób z zaburzeniami odżywiania korzystało z mediów społecznościowych jako ze wsparcia w procesie powrotu do zdrowia. Pozostałe 97% uznało, że media społecznościowe utrudniały im to [12].

Przeprowadzono również badanie, które miało na celu porównanie wpływu #thinspiration z #fitspiration. Osoby oglądające fitspiracje miały jeszcze gorszy nastrój niż te oglądające thinspiration. Pod płaszczykiem promowania zdrowia, zdrowej silnej sylwetki, fitspiration robi w praktyce to samo co thinspiration – sprzedaje nierealistyczne wzorce, które wpędzają ludzi w niezadowolenie z własnego wyglądu. Przeprowadzone badania pokazały, że fitspiration jeszcze bardziej obniża samoocenę niż thinspiration. Ani jedno, ani drugie nie sprawiało, że ludzie rzeczywiście chcieli zmieniać swoje życie na lepsze. Zero większej motywacji do ćwiczeń, zdrowszego jedzenia. Jedyne, co hasztagi faktycznie zmieniły, to samoocenę ankietowanych, ich nastrój i ochotę do kupienia nowych ubrań, żeby wyglądać chociaż trochę modniej w tym marazmie [14].

Algorytm TikToka i Instagrama starają się blokować szkodliwe treści promujące zaburzenia odżywiania, ale nie jest to niemożliwe do przeskoczenia i użytkownicy szybko znajdują sposoby na obejście cenzury – zmieniają pisownię słów kluczowych, stosują symbole zamiast liter, cenzurują wypowiadane słowa. Osoby, które chciały tylko lepiej jeść, nagle lądują w świecie, gdzie każda kaloria to wróg, a jedzenie staje się matematycznym równaniem do rozwiązania. A algorytmy? Cóż, zamiast skutecznie eliminować problem, często jeszcze go pogłębiają, podsyłając użytkownikom kolejne filmy o „detoksach”, ekstremalnych dietach i „idealnych” sylwetkach [15].

Ortoreksja – kiedy zdrowy styl życia zaczyna szkodzić

Niektórzy stawiają poprzeczkę coraz wyżej – jednym wystarczy szczupła sylwetka, ale dla innych to dopiero początek. Ciało ma być nie tylko smukłe, ale i silne, zdrowe, najlepiej z wyraźnie zarysowanymi mięśniami. Naukowcy wzięli pod lupę, jak ma się korzystanie z social mediów do ortoreksji.

Okazało się, że im więcej czasu spędza się na Instagramie, tym większe szanse, że zacznie się przejawiać ortorektyczne zapędy. „Czysta micha” to już nie opcja, a obowiązek. Influencerzy, którzy są wzorem dla młodych ludzi, pokazują, jak jedzą niemalże perfekcyjnie zbilansowane, “czyste” posiłki. Bio płatki owsiane, którym na etapie mielenia puszczano Vivaldiego, podane są w towarzystwie ekologicznych borówek ze szczęśliwych hodowli, zalane napojem roślinnym (rzecz jasna bez GMO), a obok odżywka białkowa z firmy, która akurat jest sponsorem odcinka. Nierzadko to wystarczy, żeby młodzi ludzie pogardzili kanapkami, które przygotował im rodzic do szkoły. Im intensywniej ogląda się content o „zdrowym jedzeniu” i „zdrowym stylu życia”, tym więcej podobnych treści będzie podrzucał algorytm i tym większe ryzyko, że zainteresowanie zdrową dietą szybko zamieni się w spirale restrykcji, a młodzi ludzie zaczną myśleć, że ich własna dieta jest „niewystarczająco dobra”, brudna, śmieciowa. W efekcie zaczynają eliminować z niej coraz więcej produktów. W końcu „czysta micha” staje się miarą tego, czy są coś warci, w myśl “jesteś tym co jesz”. Wyeliminuj „śmieciowe” jedzenie, a będziesz kimś [16]. Ograniczenia żywieniowe mogą rozpocząć się od postu i prowadzić do obsesji na punkcie zdrowego odżywiania, a w konsekwencji do ortoreksji. Zdrowe życie z wysoką zawartością białka, bez tłuszczu, bez glutenu, bez laktozy, coraz częściej też bez smaku i sensu.

Łyżką miodu w tej beczce dziegciu jest odkrycie badaczy, którzy dowiedli, że hashtag #ortoreksja często pojawiał się w kontekście #edrecovery, czyli powrotu do zdrowia po zaburzeniach odżywiania. Autorzy badania doszli do wniosku, że w kontekście ortoreksji hashtagi i posty o pozytywnych konotacjach, tworzone przez użytkowników, mogą wskazywać na to, że członkowie tej społeczności wspierają się wzajemnie w walce z chorobą i przyjmowaniu zdrowszych nawyków żywieniowych [17].

Nadwaga i otyłość – wielki problem, o którym wygodniej milczeć

Ale istnieje też druga strona medalu. Pomimo szaleńczego pędu za szczupłością i zdrowiem, badania pokazują, że problem nadwagi i otyłości wśród dzieci oraz młodzieży jest coraz poważniejszy. Według Instytutu Żywności i Żywienia, co piąty uczeń w wieku 10-16 lat zmaga się z nadwagą, przy czym chłopcy mają z tym problem częściej niż dziewczęta. Z kolei międzynarodowe badanie HBSC z 2018 roku wykazało, że w grupie wiekowej 11-15 lat 30% chłopców i 14% dziewcząt ma nadwagę lub otyłość.

Nie pomaga fakt, że wielu młodych ludzi traktuje jedzenie, zwłaszcza słodycze, jako sposób na radzenie sobie ze stresem. Ponad jedna czwarta nastolatków przyznała, że sięga po coś do jedzenia, gdy czuje napięcie czy smutek. Do tego dochodzi jeszcze problem coraz mniejszej aktywności – w świecie, gdzie ekrany są na wyciągnięcie ręki, a dużo spraw można załatwić zdalnie, ruch zaczyna się stawać „zbędnym wysiłkiem” [18].

Młodzi ludzie zapytani, jak postrzegają wygląd, deklarują, że nie oceniają innych przez pryzmat wagi. Ale jednocześnie… nikt nie chciałby być w związku z osobą, która ma tych kilogramów za dużo. Obawa przed przytyciem to jeden z najczęściej wyrażanych lęków, zwłaszcza wśród dziewczyn. O to, że przybędzie im kilogramów, martwi się aż 40% z nich, a wśród chłopców ten odsetek wynosi 26%. Presja dotycząca wyglądu wciąż najmocniej uderza w dziewczęta [8].

Aż 46% nastolatków, którzy doświadczyli hejtu w sieci, było atakowanych właśnie z powodu swojego wyglądu. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod pierwszym lepszym zdjęciem w mediach społecznościowych. Polskie nastolatki najczęściej doświadczają agresji w sieci ze względu na: poglądy (14,9%), wygląd (13,5%); upodobania (11,6%); narodowość (8,1%); ubiór (8,0%). Nic dziwnego, że wielu młodych ludzi próbuje dopasować się do pożądanego schematu – 24% nastolatków przyznało, że nawet jeśli tylko od czasu do czasu, to jednak zdarza im się stosować dietę, by wpłynąć na swój wygląd [19]

Zajadanie emocji – gdy głód nie dotyczy jedzenia

Jedzenie emocjonalne jest zjawiskiem powszechnym, którego niemalże każdy choć raz doświadczył. Sięgamy po przekąski nie z głodu, tylko dlatego, że coś nas gryzie – smutek, stres, złość. Albo z drugiego bieguna – czujemy radość, ekscytację, odprężenie. Oczywiście nie ma niczego złego w okazjonalnym poprawieniu sobie nastroju czekoladą czy pizzą. Problem zaczyna się wtedy, gdy jedzenie staje się naszym najlepszym kumplem od radzenia sobie z każdym problemem, pocieszycielem w każdym mniejszym lub większym smutku. U dużej części osób to tylko pojedyncze wyskoki, ale u niektórych – codzienna jazda bez trzymanki. Właśnie w takich skrajnych przypadkach może dojść do rozwoju objadania się napadowego, które polega na kompulsywnym jedzeniu dużych ilości jedzenia w krótkim czasie, często bez możliwości zatrzymania się [20]. W badaniu przeprowadzonym na 37 osobach, które były w trakcie przygotowań do operacji zmniejszenia żołądka, okazało się, że około 25% z nich miało problem z nawykowym objadaniem się [21].

Sprzyjającym dla tego zaburzenia contentem są wszelkie recenzje, testy jedzenia lub „mukbangi”, oglądane przez ludzi do ich własnych posiłków. Materiały skupiające się na spożywaniu jedzenia, na pierwszy rzut oka nie stanowią żadnego problemu, a wręcz są treścią family friendly. W końcu twórcy jedzą normalne rzeczy, ogólnodostępne, znajdujące się na półkach popularnych jedzeniowych sieciówek. W rzeczywistości i tego typu content ma wpływ na postrzeganie jedzenia przez młodych ludzi i na ich nawyki żywieniowe. Obecny świat jest wręcz zaprogramowany do tego, żeby wciskać nam jak najwięcej kalorii, wręcz wymusza na nas złe nawyki żywieniowe. Seans filmowy o testowaniu kolejnej sieciówki kebabów jest już stałym towarzyszem obiadu w wielu domach.

Mukbang – czyli oglądanie, jak ktoś pochłania gigantyczne ilości jedzenia – to internetowy fenomen, który zawładnął rynkiem treści na całym świecie. Nazwa wywodzi się z języka koreańskiego i jest połączeniem słów „meokneun” (jedzenie) i „bangsong” (transmisja). Badanie przeprowadzone w Korei wykazało, że ponad połowa dzieci i nastolatków (56,7%) regularnie ogląda mukbangi, poświęcając na to około 43 minuty tygodniowo, przy czym im częstsza ekspozycja na tego typu treści, tym bardziej są ich zaburzone nawyki żywieniowe [22].

Choć mukbang ma swoje korzenie w Korei, nie trzeba wcale daleko szukać, by natknąć się na podobne treści. Na naszym polskim poletku ten obszar cieszy się ogromną popularnością. Kanały poświęcone recenzjom jedzenia, restauracji, testom marek czy porównywaniu produktów spożywczych, generują setki tysięcy, a nawet miliony wyświetleń, przyciągając rzesze widzów. Jedzenie nie jest już sposobem na dostarczenie ciału energii, nawet traci swoją wartość społeczną. Jedzenie stało się czystą rozrywką – analiza niemal 6 tysięcy filmów z mukbangami na YouTube wykazała, że w 84% z nich twórcy jedzą ponad miarę, często fast foody i wysoko przetworzoną żywność [23]. Słodycze, zupki chińskie gotowe dania to częsty element tych filmów. Osoby oglądające tego typu treści częściej spożywały fast foody, które zazwyczaj są pełne tłuszczu, soli, cukru. Dodatkowo wzrosło u nich spożycie wysokoprzetworzonych produktów, przy jednoczesnym spadku spożycia owoców, warzyw i produktów mlecznych. A przy okazji recenzji, testów, czy zwykłego live młodzi ludzie są bombardowani reklamami, które także mogą kształtować ich wybory żywieniowe.

Kiedy tego typu treści stają się codziennym towarzyszem posiłku, dochodzi do stworzenia zakłamanego obrazu tego, jak powinna wyglądać normalna porcja jedzenia i czym właściwie jest „normalne” jedzenie. W trendujących filmach często widzimy prawidłowo zbudowane osoby, które pochłaniają ilości jedzenia odpowiadające tygodniowemu menu kulturysty. To może prowadzić do błędnego myślenia o diecie i masie ciała. Zaburza obraz tego jak wygląda normalny posiłek, a konkretnie jego wielkość. Badania sugerują, że częste wystawianie się na tego typu treści może zwiększać ryzyko wystąpienia zaburzeń odżywiania, takich jak właśnie kompulsywne objadanie się czy przeczyszczanie [22].

Badacze zauważyli, że osoby z napadowym objadaniem się mają znacznie większą pojemność żołądka niż osoby otyłe, ale bez tego zaburzenia. Występują też u nich nieprawidłowości w wydzielaniu greliny i leptyny – kluczowych hormonów kontrolujących apetyt. Nieleczony zespół jedzenia napadowego może doprowadzić nawet bardzo szczupło zbudowaną osobę do problemów z nadwagą, a co za tym idzie do zaburzeń układu krwionośnego, cukrzycy i wielu innych chorób [24].

Bulimia – kiedy każdy posiłek ma funkcję “ctrl+z”

Wyobraźmy sobie młodą osobę, która codziennie jest wystawiana na posty, rolki, storki influencerów regularnie wrzucających zdjęcia z kolejną porcją carbonary, a pomimo tego nadal mających płaski brzuch, szczupłe ramiona i wąską talie. W którymś momencie może przyjść jej do głowy myśl, że istnieje sposób, by oszukać fizjologię. Może da się jeść bez ograniczeń, a pomimo tego ciało pozostanie bez zmian. I tu otwiera się furtka, za którą czeka bulimia. Bo kiedy świat pokazuje, że można jeść bez konsekwencji, ale ciało mówi coś innego, to zaczyna się szukać sposobu, żeby to obejść. Najpierw to tylko ciekawość, potem pierwszy eksperyment. Może wystarczy się tego jedzenia pozbyć? Raz, drugi, trzeci. Każdy kolejny raz staje się łatwiejszy, szybszy i z każdym kolejnym razem mniej w tym wyboru i decyzji, a więcej odruchu. Dzień po dniu, jedzenie przestaje być przyjemnością, a staje się nałogiem.

Bulimia to nie tylko „problem z jedzeniem”. To ciągła walka między głodem, a wyrzutami sumienia. To napady objadania się, po których przychodzi paniczna potrzeba odwrócenia sytuacji, poprzez wymioty, przeczyszczanie się, katorżnicze treningi – lub wszystkie te rzeczy naraz. I to wszystko dzieje się w ukryciu, bo o bulimii się nie mówi. Nie jest medialna. Nie ma wokół niej romantyzowania, jak przy anoreksji. Nie widać jej od razu, a szacuje się, że dotyczy od 1,2% do 4% młodych kobiet [25]

Wartość człowieka nie równa się sumie spożytych kalorii

Jeszcze jakiś czas temu ludzie żyli pomiędzy dwoma światami – online i offline. teoretycznie to dwie oddzielne rzeczywistości, ale w praktyce już nawet nie żyjemy na ich styku, a w swoistej hybrydzie. Te dwie rzeczywistości płynnie się przenikają – na tyle, że ciężko ogarniać życie bez stałego dostępu do sieci, a sprawne funkcjonowanie w świecie wymaga bycia online. Spróbujmy na jeden dzień wyłączyć internet w telefonie. Nie dostaniemy od razu powiadomień o najnowszych i najważniejszych wydarzeniach, więc nawet nie zdążymy kupić tony makaronu „na wszelki wypadek”. Bilet w busie ciężko kupić, bo kierowca nie ma jak wydać, ale proszę bardzo, obok jest kod QR do zeskanowania. Nie umówimy się ze znajomymi, bo wszyscy kontaktują się przez Messengera, WhatsAppa, Discorda – często czyjegoś numeru telefonu nie mamy, a poza tym na numer telefonu to dzwonią tylko boty z fotowoltaiką. Nie zrobimy nawet tańszych zakupów w dyskoncie – bo żeby mieć 3 w cenie 1, trzeba mieć zainstalowaną aplikację z aktywnymi kuponami.

Jeśli dorosłym jest trudno wyjść z internetu, to co mają powiedzieć młode osoby, które urodziły się w czasach, gdy wielu ludzi ma głęboką, wręcz syjamską relację z własnym smartfonem? Naśladownictwo w nastoletnim wieku jest naturalnym mechanizmem – ludzie uczą się patrząc na innych. Jeśli ich ulubieni influencerzy promują nierealistyczne standardy piękna, obsesyjne podejście do zdrowia, jedzenia czy sukcesu, to trudno oczekiwać, że nastolatki będą w stanie zignorować tę presję. Jeśli ulubiony influencer obsesyjnie dba o linię, nastolatek zaczyna myśleć, że tylko takie ciało jest akceptowalne. Jeśli filmy typu „testujemy wszystkie kebaby we Wrocławiu w jeden dzień” normalizują pochłanianie ogromnych ilości jedzenia, młoda osoba zaczyna traktować to jako coś zupełnie zwyczajnego. Jeśli na TikToku króluje „co jem w ciągu dnia” pełne restrykcji, zaczyna się zastanawiać, czy nie powinien jeść inaczej.

Gdy nastolatek scrolluje TikToka, wydaje się, że ogląda śmieszne koty, może wygłupy influencerów. W rzeczywistości pewnie tak jest, ale przy okazji może codziennie otrzymywać „inspirację”, jak przeżyć dzień na grejpfrucie i energii słonecznej. Zmiany nie pojawią się od razu i nie będą spektakularne. Na początku to raptem mniejsze porcje, okazjonalne odmawianie posiłków, tłumaczenie, że „nie ma ochoty”, że “już jadł”. Potem dochodzi nadmierna aktywność fizyczna, obsesja na punkcie składu produktów, unikanie wspólnych obiadów. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to nieszkodliwe – w końcu sport to zdrowie, a świadomość żywieniowa jest ważna. A i nie dziwota, że nastolatek woli zjeść we własnym pokoju, zamiast siedzieć z rodzicami. Coraz częstsze zamykanie się w pokoju, unikanie rozmów, brak energii. Wahania nastroju, drażliwość, ciągłe zmęczenie – sygnały ostrzegawcze są obecne, ale łatwo uznać, że to „normalne w tym wieku”. Często są więc bagatelizowane jako przejściowa faza, coś, co „samo minie”. Tylko problem w tym, że nie mija.

Największym absurdem zaburzeń odżywiania jest to, że dopóki ciało nie osiąga skrajności, problem często nie jest traktowany poważnie. Można być w stanie permanentnej wojny z własnym ciałem, ale dopóki na zewnątrz wszystko wydaje się być „normalne”, temat nie istnieje. Wiele osób sądzi, że zaburzenia odżywiania dotyczą głównie problemów z jedzeniem, a w rzeczywistości to często odpowiedź na coś znacznie głębszego. Brak poczucia kontroli, lęk przed oceną, potrzeba akceptacji, miłości, troski – wszystko to może znaleźć ujście w obsesyjnej kontroli wagi i sposobu odżywiania i nie pomogą tu odkrywcze rady “może po prostu zacznij normalnie jeść”.

Nie warto czekać, aż nasz bliski zacznie wyglądać jak model anatomiczny, który wymknął się z pracowni lub jak ludzik Michelin, bo wtedy najzwyczajniej jest już za późno na pierwsze interwencje. Nie trzeba umieć czytać w myślach, żeby zauważyć, że coś jest nie tak. Wystarczy codzienna uważność. Warto wiedzieć, jakie treści konsumują młodzi ludzie, jakie komunikaty docierają do nich każdego dnia. Warto słuchać, pytać, rozmawiać. Zaburzenia odżywiania to nie trend, „wydziwianie”, kaprys czy „od tego dobrobytu w głowie ci się poprzewracało”. To poważna choroba, która zaczyna się w głowie, a następnie rozlewa na każdą sferę życia, odbierając radość i zdrowie. Im szybciej problem zostanie zauważony, tym większa szansa, że nie przejmie kontroli nad wszystkim.

Informacja o autorze

Autor wpisu
Dominika Hącel
  1. Klimaszewska, K., Stanisławska, M. Wpływ środowiska i mediów na nawyki żywieniowe uczennic szkół ponadgimnazjalnych. Wybrane choroby cywilizacyjne XXI wieku.Tom II. 2021
  2. Nawaz FA., et al. Social media use among adolescents with eating disorders: a double-edged sword. Frontiers in psychiatry 15 (2024): 1300182.
  3. Zaccagnino M., et al. The many faces of eating disorders: Anorexia nervosa (AN), bulimia nervosa (BN), binge eating disorder (BED), other specified feeding or eating disorder (OSFED), bulimarexia, and orthorexia. Trauma-informed approaches to eating disorders, 2018
  4. Allison KC. et al. Night eating syndrome and binge eating disorder among persons seeking bariatric surgery: prevalence and related features,Surgery for Obesity and Related Diseases 2006
  5. Qin Xiang Ng On Orthorexia Nervosa: A Systematic Review of Reviews. Psychopathology 2024
  6. Urząd Komunikacji Elektronicznej. Analiza funkcjonowania rynku usług telekomunikacyjnych w Polsce oraz ocena preferencji konsumentów. 2022 rok. Badania dzieci i rodziców
  7. Daszykowska-Tobiasz J. Sytuacja zdrowotna młodzieży. Warszawa: Instytut Badań Edukacyjnych, 2024
  8. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Wpływ korzystania z social mediów na postrzeganie swojego ciała przez nastolatki/ków. Raport z badań. 2021
  9. Pietrzak P., Wolak K., Szczęśnik A. Zaburzenia odżywiania jako problem społeczny w czasach współczesnych. НАУКОВОЇ ПІДГОТОВКИ ФАХІВЦІВ, 2024
  10. Arseniev-Koehler A., et al. #Proana: Pro-Eating Disorder Socialization on Twitter, Journal of Adolescent Health,2016
  11. https://neurosciencenews.com/eating-disorders-social-media-25920/
  12. Dane A., Bhatia K. The social media diet: A scoping review to investigate the association between social media, body image and eating disorders amongst young people. PLOS Global Public Health, 2023
  13. Talbot CV., et al. A content analysis of thinspiration, fitspiration, and bonespiration imagery on social media. J Eat Disord, 2017
  14. Russell M. The Effect of Thinspiration versus Fitspiration on Body Image. Union college, 2018
  15. Chancellor S., et al. #thyghgapp: Instagram Content Moderation and Lexical Variation in Pro-Eating Disorder Communities. CSCW, 2016
  16. Domaszewski, P.; Rogowska, A.M.; Żylak, K. Examining Associations Between Fasting Behavior, Orthorexia Nervosa, and Eating Disorders. Nutrients 2024
  17. Barthels, F. New developments in orthorexia research: Use of social media, Healthy Orthorexia and testimonials from affected individuals. Ernahrungs Umschau, 2023
  18. Szega I. Profilaktyka zachowań ryzykownych młodzieży. Kultura i Wychowanie, 2024.
  19. Siemieniecka D, skibińska M, majewska K. Cyberagresja – zjawisko, skutki, zapobieganie. WYDAWNICTWO NAUKOWE UMK, 2020
  20. Smith J., et al Emotional Eating Interventions for Adults Living with Overweight or Obesity: A Systematic Review and Meta-Analysis. Int. J. Environ. Res. Public Health 2023
  21. Hsu, L., et al. Binge eating disorder in extreme obesity. Int J Obes 26, 1398–1403 (2002).
  22. Jang E., Mukbang media: correlations with the dietary behavior of children and adolescents in Korea. Nutrition Research and Practice 2024
  23. Kim Y., Oh H. Food-Related Online Media (Mukbang and Cookbang) Exposure and Dietary Risk Behaviors in Korean Adolescents, The Journal of Nutrition, 2024
  24. Allan Geliebter A., et al. Gastric capacity, test meal intake, and appetitive hormones in binge eating disorder. Physiology & Behavior, 2004
  25. Durán L., Segura M., Sancho D. Actualización en trastornos de conducta alimentaria: anorexia y bulimia nerviosa. Revista Médica Sinergia 2021

Ostatnie wpisy

Dodaj komentarz