Rozmawiając z entuzjastami szeroko pojętej medycyny naturalnej, w tym stosowania ziół leczniczych, można czasami dojść do wniosku, iż korzystanie z tej gałęzi medycyny nie może nieść za sobą żadnych negatywnych skutków ubocznych, a jeśli nawet, to nie są one tak znaczące jak zażywanie leków pozyskiwanych drogą syntezy chemicznej. Wśród takich osób niejednokrotnie brakuje także świadomości co do możliwych interakcji ziół ze stosowanymi już lekami przepisanymi przez lekarza prowadzącego. Takie dodatkowe zażywanie ziół pod różnymi postaciami ma – zdaniem pacjenta – dodatkowo „wzmocnić i poprawić” działanie terapii farmakologicznej, a w niektórych przypadkach nawet ją zastąpić. Takie wspomaganie ziołami leków przepisanych przez lekarza często dzieje się bez jego wiedzy. Poprawne stosowanie ziół leczniczych może nieść za sobą wiele korzyści dla ludzkiego organizmu, jednak ich niewłaściwe dawkowanie lub zażywanie może prowadzić do pogorszenia jakości naszego zdrowia. W niniejszym wpisie skupimy się nad najczęstszymi błędami, które mogą mieć miejsce podczas przyjmowania ziół leczniczych.
Dziurawiec do leków antydepresyjnych?
Według Światowej Organizacji Zdrowia, każdego roku ponad 200 milionów ludzi zgłasza objawy depresyjne. Ta sama organizacja ostrzega, że do 2030 r. depresja będzie najczęściej występującą chorobą na świecie. Nic więc dziwnego, że ilość pacjentów stosujących leki przeciwdepresyjne jest znacząca. Osoby, które zauważają u siebie symptomy mogące świadczyć o depresji, często starają się pomóc sobie na własną rękę, zanim zgłoszą się do lekarza. Zdarza się także, że pacjenci, którzy już zażywają jakieś leki przeciwdepresyjne, nie są do końca zadowoleni z efektów, dlatego starają się dołączyć do farmakoterapii przepisanej przez lekarza zioła lecznicze.
Jednym z popularniejszych takich ziół z pewnością jest dziurawiec zwyczajny (łac. Hypericum perforatum). Dziurawiec wykazuje działanie przeciwdepresyjne, hamując wchłanianie zwrotne neuroprzekaźników: dopaminy, serotoniny, kwasu gamma-aminomasłowego (GABA), glutaminianu oraz noradrenaliny. Zwiększając poziom tych mediatorów, dziurawiec zapewnia lepsze samopoczucie. Jednak podobnie jak Hypericum perforatum działa przecież wiele leków przeciwdepresyjnych i jednoczesne stosowanie np. leków z grupy selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI) z omawianym ziołem może powodować komplikacje. Jakie? Serie przypadków oraz opisy sytuacji wykazują, że dziurawiec zwyczajny oddziałuje z SSRI, przez co może dojść do wystąpienia zespołu serotoninowego. Do jego typowych objawów należą zmiany w stanie psychicznym (np. halucynacje), drżenie mięśniowe, problemy żołądkowo-jelitowe, bóle głowy, bóle mięśni oraz uczucie niepokoju i zagubienia. Warto również zwrócić uwagę, że napar z dziurawca nie będzie wykazywał właściwości przeciwdepresyjnych. Substancje odpowiedzialne za takie działanie nie rozpuszczają się bowiem w wodzie. Wyciągi alkoholowe i ekstrakty suche z dziurawca zawierają hiperycynę, ksantony i floroglucyny i to one mają właściwości przeciwdepresyjne.
Zioła w towarzystwie leków uspokajających i nasennych?
Sen odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu prawidłowego funkcjonowania mózgu oraz zachowaniu fizjologii ogólnoustrojowej, a przewlekłe trudności z nim mogą istotnie wpłynąć na nasze zdrowie. Niewystarczająca ilość snu prowadzi do większej podatności na infekcje, zmniejszonej odporności na stres, zaburzeń nastroju oraz deficytów w funkcjach poznawczych. Problemy ze snem są szeroko rozpowszechnione i dotykają około 45 milionów pełnoletnich Europejczyków. W Polsce nawet połowa populacji w wieku 18-79 lat zgłasza zaburzenia snu (u większości są to problemy w zasypianiu). W związku z powyższym ilość stosowanych leków wykazujących działanie nasenne lub uspokajające również jest znacząca. Najczęściej stosowanymi lekami o wspomnianych właściwościach są agoniści receptora kwasu gamma-aminomasłowego (GABA) typu A , leki przeciwdepresyjne oraz przeciwhistaminowe H1. W ostatnich latach rośnie również popularność suplementów ziołowych o właściwościach uspokajających i nasennych. Czy wszystkie z nich są bezpieczne? I co z połączeniem takich ziół z lekami o podobnym działaniu?
Jednym z bardziej popularnych ziół stosowanych w sytuacjach napięcia nerwowego i zaburzeń snu jest kozłek lekarski (łac. Valeriana officinalis), zwany także walerianą. Najbardziej prawdopodobnym mechanizmem jego działania uspokajającego jest zwiększenie poziomu kwasu gamma-aminomasłowego w przestrzeni synaptycznej. GABA to główny neuroprzekaźnik hamujący w ośrodkowym układzie nerwowym. Podwyższenie jego stężenia jest kluczowym celem farmakoterapii w leczeniu zaburzeń lękowych i problemów ze snem. Podobnie do kozłka działają pochodne benzodiazepin, takie jak np. alprazolam, diazepam, midazolam, temazepam czy triazolam, choć ich efekt jest znacznie silniejszy. Łączenie waleriany z niniejszymi lekami może wywołać efekt addytywny czyli nastąpi zwiększenie siły działania benzodiazepin. Skutkiem tego mogą być takie objawy jak nadmierna senność, zawroty głowy czy też zaburzenia ruchowe, dlatego odradza się stosowanie takiej kombinacji. Natomiast jeżeli chodzi o bezpieczeństwo stosowania samej waleriany, to została ona określona jako bezpieczna dla osób w każdym wieku, a w przeglądzie 60 badań nie zaobserwowano żadnych istotnych skutków ubocznych. Z pochodnymi benzodiazepin nie warto łączyć również preparatów z szyszek chmielu (łac. Strobilus lupuli), gdyż (podobnie jak w przypadku połączenia z walerianą) możliwe jest zwiększenie siły działania benzodiazepin, a przez to wystąpienie efektów niepożądanych. Objawy tych efektów mogą być zbliżone do tych wymienionych przy kozłku, ze względu na podobny mechanizm działania obu tych ziół. Waleriana i szyszki chmielu wchodzą w interakcje także z lekami uspokajającymi z innych grup, np. z barbituranami. Skutkiem takiego połączenia może być wzrost działań niepożądanych takich jak np. nadmierny spadek ciśnienia krwi. Jednakże należy zaznaczyć, iż pochodne barbituranów są coraz rzadziej używane w leczeniu lęku i bezsenności.
Kolejnym, bardzo ciekawym ziołem, choć prawdopodobnie nie tak powszechnie znanym jak waleriana i chmiel, jest pieprz metystynowy, czyli tzw. Kava Kava. W Polsce jeszcze do niedawna jej posiadanie było zabronione, jednak od 2018 roku jest to już legalne. Ograniczenie sprzedaży tego zioła w niektórych krajach Unii Europejskiej związane było z doniesieniami o jego hepatotoksycznych właściwościach. Istnieją jednak wyniki badań wykazujące, iż toksyczny wpływ na komórki wątroby nie stanowi problemu, jeśli Kava Kava zażywana jest krócej niż 8 tygodni. Swoje właściwości przeciwlękowe pieprz metystynowy zawdzięcza zawartym w nim kawalaktonom. Oddziałują one na układ nerwowy m.in. modulując aktywność receptorów GABA. A jak wygląda kwestia interakcji tego zioła z lekami? Podobnie jak w przypadku kozłka lekarskiego i chmielu, Kava Kava nie powinna być łączona z benzodiazepinami takimi jak np. alprazolam. Znany jest przypadek kliniczny, w którym pacjent leczony właśnie tym lekiem przyjął dodatkowo pieprz metystynowy, co poskutkowało znacznie zwiększoną aktywnością alprazolamu. W konsekwencji pacjent ten zapadł w śpiączkę.
Zioła na ratunek przeciw zaparciom?
Najbardziej znanymi ziołami, które w szybki sposób mogą ulżyć osobie cierpiącej na zaparcia, są te zawierające tzw. związki antrachinonowe. Do takich ziół należą: kora kruszyny, korzeń rzewienia oraz liście senesu. Wykazują one działanie przeczyszczające i mogą przynieść istotną ulgę w zaparciach. Jednakże stosowanie tych ziół dłużej niż przez kilkanaście dni niesie za sobą ryzyko udowodnionych działań niepożądanych.
Pierwszym z nich, a zarazem najczęściej występującym jest tzw. “przyzwyczajenie się jelit”, przez co po odstawieniu tych ziół może nastąpić nawrót zaparć, które mogę być jeszcze bardziej dokuczliwe niż przed kuracją. Kolejnym możliwym skutkiem jest uszkodzenie błony śluzowej jelit, co w konsekwencji zaburzy procesy trawienia, wchłaniania pokarmu oraz zwiększy ryzyko infekcji drogą pokarmową. Inne działania niepożądane, które mogą wystąpić przy nieprawidłowym stosowaniu omawianych ziół to: obniżony poziom potasu we krwi, czy też zaburzenia gospodarki wodno-elektrolitowej, co może skutkować wystąpieniem białkomoczu i krwiomoczu.
Wniosek? Z ziołami trzeba uważać.
Chociaż medycyna naturalna i ziołolecznictwo zyskują na popularności, istnieje potrzeba ostrożności. Ludzie często uważają, że naturalne metody są wolne od skutków ubocznych w przeciwieństwie do konwencjonalnych leków, jednakże niewłaściwe zażywanie ziół także może skutkować negatywnymi efektami. Szczególną rozwagę w stosowaniu ziół należy zachować kiedy przyjmujemy już jakieś leki. Zanim zdecydujemy się na terapię ziołową, warto skonsultować się ze specjalistą i powiedzieć mu o wszystkich stosowanych obecnie preparatach.